Już sama kampania wyborcza przypominająca grę znaczonymi kartami była zaprzeczeniem demokracji, która gwarantuje wszystkim partiom uczciwe współzawodnictwo, prawo do zaprezentowania swojego programu oraz prawo do obrony przed kłamstwami i oszczerstwami.

Prawdziwa (a nie fasadowa) demokracja zakłada swiadomy wybór dokonany przez obywateli.

Z jednej z lekcji angielskiego pamiętam takie zdanie: “It`s difficult to make a decision without knowing all the facts”. (trudno podjąc decyzję nie znając wszystkich faktów.

W kampanii wyborczej sprawdzilo sie to w calej rozciągłości.

Uważam, ze gdyby Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz, Jan Pospieszalski (i inni) zachowali swoje programy w TVP, wynik wyborów bylby zupełnie inny.

Podstawowa „wadą” tych znakomitych dziennikarzy było to, ze mogli rządzacym zadawac trudne pytania dotyczące esencji 4 lat rzadow koalicji PO-PSL.

 

Zauważyłem, ze prorządowi dziennikarze unikali następujących tematów-tabu:

1. katastrofa smoleńska i raport MAK

2. długoletnia umowa gazowa z Rosja

3. afera hazardowa

 

Dlaczego?

Bo każdy z nich stanowil kompromitację rządu PO-PSL, a przede wszystkim dyskwalifikowal osobiście Donalda Tuska jako kandydata do urzędu premiera na następne 4 lata.

 

Największa kompromitacją była na pewno katatrofa smoleńska.

Już po spotkaniu Tusk-Putin na Westerplatte w dniu 1.09.2009 roku zaczęły sie tajne, naganne kontakty z przedstawicielami tego wrogiego mocarstwa, których celem było wyelimiowanie wlasnego prezydenta z obchodow 70-lecia zbrodni katynskiej, za cenę bardzo iluzorycznej poprawy wzajemnych stosunków, która i tak potem okazała sie tylko tanim chwytem propagandowym.

(jak w pewnym skeczu, gdzie niedzwiedź wytarł sobie brudna pupę zajączkiem, a ten uszcześliwiony wraca do żony i mówi: „wiesz żono, udało mi się nawiazać przyjacielskie stosunki z niedźwiedziem”)

Wszyscy wiemy, ze prezydent Lech Kaczyński – jako prawdziwy Patriota, nie mógł nie pojechac do Katynia na obchody 70-lecia zbrodni na polskich oficerach.

 

W wyniku tajnych kontaktow tusko-ruskich doszło do rozdzielenia wizyt premiera i prezydenta w Katyniu.

W grudniu 2009 roku Grzegorz Michniewicz, dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach popełnił samobójstwo właśnie w dniu powrotu z remontu w Samarze Tupolewa o numerze bocznym 101, tego samego, który uległ katastrofie w Smolensku... (czyżby o czymś się dowiedział, na co jako Polak nie chciał się zgodzic?)

Donald Tusk byl na tyle bezmyslny i zaslepiony nienawiścia do prezydenta, ze wyprawił go do Smolenska praktycznie bez żadnej ochrony, wysyłając Rosjanom jasny i czytelny sygnał.

Premier Donald Tusk de facto „wystawil” Rosjanom własnego prezydenta, i to z całą generalicją, najważniejszymi osobami w państwie, szefami najważniejszych instytucji, parlamentarzystami, ludźmi kultury...

Nieważne, czy zrobil to świadomie, czy tez dał się Putinowi  prostu „ograć”.

(a może premier Rosji widzac tak słabego gracza postanowił iść na całość i upiec wiele pieczeni na jednym ogniu?)

Nie będę teraz wnikać w to, czy naprawdę była to katastrofa (za dużo różnych dziwnych okoliczności i sprzecznych informacji), czy też perfekcyjnie przygotowana operacja rosyjskich służb specjalnych. (wiadomo, kto stał za zamachem na papieża Jana Pawla II, na Politkowską, na Litwinienkę i wielu innych)

Jedno jest pewne: puszczona w świat rosyjska wersja przyczyn i przebiegu katastrofy bardzo mija sie z prawdą i zdrowym rozsadkiem.

(niestety znam wiele osób, które do tej pory wierzą, że piloci na rozkaz prezydenta Kaczyńskiego robili w gestej mgle aż cztery podejścia do lądowania)

Do dnia dzisiejszego nikt nie potrafi wytlumaczyć, co stalo się z Tu154M jeszcze przed zawadzeniem skrzydłem o brzozę, dlaczego na wysokości 30 m wysiadło zasilanie i komputer pokładowy, albo dlaczego kontrolerzy w tak trudnych warunkach (gęsta mgla) do samego końca utrzymywali zaloge w przeświadczeniu, ze samolot znajduje się na kursie i na ścieżce, dlaczego kazano załodze przy zlej widoczności podchodzić do ląowania od drugiej strony lotniska, i jeszcze przed akcją ratowniczą podano, że nikt[KS1] nie ocalał......

Na prawdę o Katyniu musieliśmy czekać pół wieku. Na całą prawde o tym, co naprawdę wydarzylo sie w Smolensku tego tragicznego 10.04.2010 roku, pewnie dlugo jeszcze bedziemy musieli poczekać...

 

W każdym NORMALNYM KRAJU po takiej katastrofie premier i cały rząd musieli by podać się do dymisji, a potem składać zeznania przed nadzwyczajną komisją parlametarną i prokuratorami.

 

Kuriozalne jest też to, co robił Donald Tusk po katastrofie. Chociaż Polska miała odpowiednie porozumienie z Rosją i jest krajem NATO, wspaniałomyślnie zrezygnował on z pomocy zachodnich ekspertow i oddał śledztwo w ręce Rosjan. Pozwolił im na przejęcie i nieodwracalne zniszczenie wszystkich ważnych dowodów, a nawet post factum na zmianę zeznań kontrolerów lotu.

Donald Tusk robił dobrą minę do złej gry i kazał nam...uzbroić się w cierpliwość i zaufać stronie rosyjskiej.

Skutki tego widzieliśmy codziennie, aż do końcowego raporu MAK, gdy niestety tylko na krótko przelała się nasza czara goryczy.

 

Jeszcze nigdy podczas ostatnich 22 lat Rzeczpospolita nie była tak gnojona i upokarzana!

 

Premier Tusk profilaktycznie wyjechal wcześniej na narty tuż przed ogłoszeniem końcowego raportu MAK. Pod wpływem oburzenia polskiej opinii publicznej wrócił do kraju, lecz nabrał wody w usta i ługo zwlekał z reakcją na raport Anodiny.

Tymczasem w świat poszła informacja, że pijany dowódca polskich Sił Powietrznych gen.Błasik chcąc spełnić życzenie prezydenta kazał pilotom za wszelką cenę lądować w gęstej mgle.

(per analogia: pijany kierowca też jest zawsze winny, niezależnie od okoliczności. A we Francji istnieje powiedzenie „Pijany jak Polak”)

 

Spóźniona reakcja Tuska byla zaś bardzo miękka i niehonorowa. (wg zasady: „plują nam w twarz, a my mówimy, że to deszcz pada”)

Zachował się jak najgorszy tchórz! (albo naprawde czegoś się bał)

Odważny i agresywny był za to w stosunku do ... biednych rodzin ofiar katastrofy, domagacych się jedynie ustalenia prawdy o losie swoich najbliższych. (pani Kochanowska wyszła ze spotkania z premierem zapłakana)

Potem, jakby kpiąc z ofiar, awansował szefa BOR-u, który w każdym normalnym kraju pierwszy straciłby swoje stanowisko.

Szkoda, ze opanowana przez PO telewizja nie mogla  PRZED WYBORAMI przypomnieć nam historii tego śledztwa. Było to codzienne poniżanie autorytetu Rzeczpospolitej.

Kto się teraz naprawde liczy z tak niepoważnym państwem, rządzonym przez premiera, który twierdzi wszem i wobec, że „zdał egzamin i nie ma sobie nic do zarzucenia”?

Potem, gdy prezydent Kaczynski już nie przeszkadzał, podpisano skrajnie niekorzystną dla Polski umowe gazową z Rosja, uzależniająca nas od naszego byłego hegemona na najbliższe 27 lat! (nikt nie wie dokładnie, na ile lat obowiazuje ta umowa).

Okazało sie, że za 1000 m3 gazu płacimy jedna z najwyższych cen w Europie (prawie 2 razy tyle, co Anglia i Niemcy), a jednocześnie pobieramy najniższe opłaty tranzytowe, zaś zakontraktowanego gazu nie możemy magazynować ani nikomu odsprzedawać, a umowa jest wieloletnia...

Gdy to wyszło na jaw, wicepremier Pawlak tlumaczył sie na S24, że „negocjował” w skrajnie niekorzystnych warunkach, pod ogromna presją Gazpromu...

Charakterystyczne jest to, ze gdy Donald Tusk musiał przedstawić projekt umowy przedstawicielom UE w Brukseli, to okazało sie , ze jest ona niezgodna ze standardami unijnymi dotyczącymi wspólnej polityki energetycznej.

Urzędnicy unijni byli podobno bardzo zdziwieni faktem, ze rząd polski KONIECZNIE chce podpisać tak bardzo niekorzystną dla swojego kraju umowę. Umowe probowano jeszcze renegocjowac w Moskwie w obecnosci przedstawiciela UE, lecz niewiele uzyskano.

Myśle, ze sprawa ma drugie dno, i prędzej czy pozniej Doalkd Tusk (podobnie jak byla premier Ukrainy Julia Tymoszenko) bedzie sie musiał z tego wytłumaczyć.

 

Wydaje mi się, ze kluczem do wszystkiego może być afera hazardowa. To był chyba początek tych nieszczęść, które potem nastąpiły...

Szef CBA Mariusz Kamiński poinformowal o niej Donalda Tuska w sierpniu 2009 roku, jeszcze przed spotkaniem Tusk-Putin na Westerplatte.

Mający dobry wywiad Rosjanie mogli rownież dysponować niezłą wiedzą na temat tej bardzo kompromitujacej dla rzadu PO afery. Mogli oni przedstawić Tuskowi propozycję nie do odrzucenia....

Powołana przez Sejm komisja ds. afery hazardowej pod przewodnictwem Mirosława Sekuly byla prawdziwą kpiną z inteligencji Polakow!

Pokażcie mi drugi taki kraj, gdzie parlament powoluje 7-osobowa komisje parlamentarna, w ktorej strona podejrzana o gigantyczną aferę korupcyjną ma 3 czlonkow oraz przewodniczacego?

Jak można być sedzią we własnej sprawie?

 

A pamietacie, jak wyglądały posiedzenia tej komisji?

Przeciez to były kpiny ze wszystkich uczciwych Polaków!

Oni zapomnieli chyba o tym, ze kiedyś mogą zostać ukarani za swoją bute i arogancję.

 

To są najważniejsze (lecz nie jedyne) sprawy, które całkowicie dyskwalifikują Donalda Tuska i jego rząd. Nie wyobrażam sobie, aby w jakimkolwiek normalnym kraju mieli oni czelność ubiegać sie o wybór na następne 4 lata.

Tylko w PO-landzie, gdzie rząd kontroluje prawie wszystkie media i za ich posrednictwem bezwstydnie manipuluje ludźmi, takie rzeczy są możliwe.

 

No cóż, jak powiedzial klasyk: "kto ma TV, ten ma władze"!

I ten wygrywa wybory!!!

 

Pozdrawiam